Czaderskie wegańskie pączki z marmoladą :-)

Miałam przyjemność smażenia pączków wspólnie z nieweganką. Niezależne jury złożone z niewegan uznało, że moje są zdecydowanie lepsze 😀 Polecam więc przepis, przyda się przed Czwartkiem, by zaskoczyć znajomych zacnym smakiem 🙂

image

Niestety, nie będę się nimi zbyt często rozkoszować, bo są dość kosztowne czasowo. (rosną 1h, ale wyrabianie, nadziewanie i smażenie małych pączuszków zajęło mi ok 1,5 h). Są za to naprawdę pyszne, a ich wyjątkowy smak wiele trudu wynagradza 🙂

Składniki na ok 45 pączuszków:
50 g drożdży
1 Szklanka ciepłego mleka roślinnego (u mnie migdałowe)
1 łyżka cukru
1 łyżka mąki

2 łyżki mleka roślinnego
200 g tofu (1 paczka)
1 łyżka cukru

500 g mąki

4 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki wódki

Konfitura wiśniowa lub śliwkowa do nadziewania

1. Podgrzałam mleko i skruszyłam do niego drożdże, dodałam cukier i łyżkę mąki. Dałam im kwadrans, żeby wyrosły.
2. Pokrojone tofu połączyłam z 2 łyżkami mleka i łyżką cukru i zblendowałam na gładką masę.
3. Przesiałam mąkę, a do niej dodałam tofu i drożdże. Zagniatałam ok 5 min, aż przestało się kleić do moich rąk. Dolałam wódkę i olej kokosowy (partiami) i zagniatałam aż do uzyskania elastycznej masy. Odstawiłam na 1,5 h w ciepłe miejsce, żeby urosło. Koniecznie trzeba zadbać o przestrzeń w misce, bo inaczej wyjdzie i zaanektuje przestrzeń ;-).
4. Kiedy ciasto zrobiło się duże, przełożyłam je delikatnie na silikonową stolnicę. Oprószyłam ją wcześniej mąką, a dłonie posmarowałam olejem. Ugniatałam chwilę, żeby pozbyć się powietrza ze środka.
5. Rozwałkowałam na cienki placek i wycinałam małe koła szklanką. Łączyłam dwa krążki ze sobą tak, żeby powstała przestrzeń do napakowania łyżeczką marmolady.
6. Pominęłam czekanie pół godziny, żeby przyspieszyć proces produkcji, ale dobrze jest dać ciastu ten czas.
7. Rozgrzałam olej. Wrzuciłam doń kawałek ziemniaka (frytkę), by wiedzieć, kiedy będzie odpowiednio rozgrzany. (niestety dopiero później wymyśliłam, że można by użyć spokojnie kawałka ciasta, no cóż 😛 ) Frytka musi zacząć stawać się złota- wtedy można wrzucać po kilka (4) sztuk do garnka. Olej powinien zakrywać pączki do 3/4 wielkości. Smażyłam ok 3 min z każdej strony, aż się zezłociły. Wyławiałam na papierowy ręcznik.

Podawałam posypane cukrem pudrem, bo bardzo nam było spieszno do próbowania tego dzieła, ale można by także fatygować się i maczać je w domowym lukrze 😉

Pyyyyyszne dzieło! Inspiracje zawdzięczam Jadłonomii, thx! 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s